Retrospekcja, czyli Tom13J

Skromny, pogodny i łagodny - to najkrótsza charakterystyka Toma, jaka przychodzi mi do głowy. Współtworzył naszą grupę i przez długie lata wkładał mnóstwo swojego czasu, pracy, a czasami nawet zdrowia, abyśmy mogli świetnie się bawić na niedzielnych rozgrywkach. Zapisał się w naszej historii jako jeden z najbardziej płodnych twórców misji - w momencie gdy zdecydował się odejść z grupy był absolutnym rekordzistą, mając na koncie dwa razy więcej stworzonych scenariuszy, niż następna osoba za nim. Jego wkład w GCT to coś, co warto upamiętnić.

Rozgrywki z serii "Scud Hunters" czy "Kampanii BAF" to klasyka GCT i magiczne wspomnienia dla starych wyjadaczy, a wspomnieć można jeszcze "Triangle of Death", "Hellamand War" czy Falklandy. Tom od początku stał się naszym mission makerem #1, który sypał misjami jak z rękawa, a zaczęło się to (tak jak u wielu innych MM) od jednego błędu - czyli postanowienia, że spróbuje coś zrobić w edytorze. Kto nie robił misji ten nie wie jak szybko edytor wciąga, w każdym razie, na szczęście dla GCT, Tom wpadł po uszy i nałóg popychał go spędzania nocy i dni na robieniu misji. Zaznaczyć należy, że rzecz się działa w czasach ARMA2, więc glitche, bugi, niedziałające lub randomowo działające elementy misji to był chleb powszedni, zdawało się to jednak nie zrażać naszego bohatera. No, może przesadzam, że znosił to tak dzielnie, bo zawsze cholernie przejmował się każdym niedociągnięciem misji czy każdym bugiem i aż było słychać jak siwieje, gdy w czasie misji coś szło nie tak jak trzeba. Tak więc mijały tygodnie, miesiące i lata, a Tom niestrudzenie produkował swoje misje. W roku 2014 postanowiliśmy "oficjalnie" docenić jak dużo czasu poświęca dla naszych codzieniedzielnych igraszek w ARMA i zrobić mu niespodziankę, a więc zrzuciliśmy się na jego wymarzoną grę planszową - i oczywiście pogoniliśmy go do tworzenia kolejnych majstersztyków.

Jednak wszystko płynie, w tym także GCT, a więc na przestrzeni lat GCT również bardzo się rozwinęło - od prostych misji granych na "urra!" przeszliśmy do bardziej poważnego podejścia do grania, przestrzegania procedur czy intensywnych treningów. Niestety, jak to bywa przy zmianach, nie każdemu one odpowiadały i niestety jedną z osób, którym nowy styl gry GCT nie odpowiadał był Tom. Podejrzewam, że długo bił się z myślami, ale w końcu klamka zapadła - postanowił zrezygnować z uczestnictwa w grupie i na pożegnanie przygotował nam uroczy filmik, który możecie zobaczyć poniżej.

Ale zaraz, zaraz! Tak lubiany, zasłużony i wspaniały człowiek decyduje się odwiesić karabin na ścianę, a GCT nic sobie z tego nie robi? Otóż nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby go godnie nie pożegnać, więc stwierdziliśmy, że za te wszystkie lata należy mu się coś naprawdę od serca - zakupiliśmy więc w sklepie Bohemii zestaw pięknych map Czarnorusi oraz Takistanu i każdy z członków GCT złożył na niej swój podpis pod podziękowaniami - cześć spotkała się osobiście, a częściowo paczka z mapą do podpisania krążyła po Polsce pocztą. Przy tej okazji należy pozdrowić Bikera48= (serio, kto wymyśla te nicki z cyferkami?), który trzymał u siebie paczkę przez tyle czasu, że niektórym dzieci poszły na studia, oraz Pawła Klakiera, który do tej pory nie został odnaleziony i prawdopodobnie nie istnieje. Po większych i mniejszych perypetiach paczka w końcu trafiła do odbiorcy, który nazwał nas "wariatami" i mocno się wzruszył, a zdjęcie które widnieje na górze artykułu przedstawia dumnego Toma stojącego obok trafionego upominku.

Dzięki Tom za te wszystkie wspólne lata, wszystkie wspólne misje i cały Twój trud. Mam nadzieję, że ta historia jest przykładem tego czym jest GCT i w jaki sposób traktujemy ludzi, którzy dają coś od siebie i stają się integralną częścią ekipy. Bo GCT to nie klan, to grupa bardzo dobrych kolegów i mimo, że Tom wirtualny karabin odwiesił już na ścianę, to naszym kolegą pozostanie na zawsze.

Ekipa GCT

Bądź na bieżąco!